niedziela, 30 września 2018

XXIV



Kim jestem? Kłopot polegał na tym, że w tamtej chwili sam już nie znałem odpowiedzi, nie wiedziałem gdzie się znajduję i dlaczego czuję tak wiele sprzeczności. Jakbym stał w rozkroku pomiędzy dwoma światami, na granicy świadomości czegoś, o czym powinienem wiedzieć albo pamiętać. Nad dawno utraconym wspomnieniem, którego istnienia nie potrafiłem przywołać do życia, a to uczucie z każdą chwilą robiło się coraz bardziej drażniące i męczące.
Byłem  Azraelem, Aniołem Śmierci. Ale kim jestem teraz? Silne wrażenie, że przy niej odzywa się uśpiona przez stulecia część mnie nie pozwalało na odnalezienie jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi na to pytanie. Z resztą, ona wcale na nią nie czekała. To było pytanie retoryczne – tak samo oczywiste, jak palące pożądanie w jej spojrzeniu, jak bliskość i ciepło jej ciała, jak pocałunek sprzed kilku chwil, który przeniósł mnie na moment do innego wymiaru.
— A może po prostu poświęciłaś go dla mnie?
Pomimo ewidentnej zaczepki, po raz kolejny jak już kilka razy wcześniej, przy barze, tym razem w moim głosie nie brzmiało rozbawienie ani nie brzęczała niebezpieczna nuta. Powiedziałem to z tą samą obojętnością. Coś w tym było; im więcej czułem, tym bardziej obojętny i chłodny stawałem się na zewnątrz. Oczywiście była to wiedza, którą o sobie posiadałem od setek lat, a której z pewnością nie miała Lana. Teraz jednak nie miałem ochoty się tym przejmować. Coraz więcej egoistycznych myśli przechodziło mi przez głowę na jej widok, coraz więcej pożądania i pragnienia własnego spełnienia przynosiła jej bliskość. Z każdym dotykiem i słowem byłem bardziej egocentrykiem.
Też powinienem się odsunąć. Powinienem był to przerwać. Wiedziałem o tym, ale wciąż nie drgnąłem, nie poluzowałem ani nie wzmocniłem uścisku. Pod palcami czułem wyraźną fakturę materiału spodni i ciepło jej ciała.
Krótko skinąłem głową w odpowiedzi na jej słowa.
— Prawda. Nie puszczę cię — zacząłem, nieznacznie przeciągając dwa ostatnie słowa i na moment zawieszając głos. Nie przerwałem kontaktu wzrokowego, po prostu nie mogłem tego zrobić – coś elektryzowało i  przyciągało, nie pozwalało odwrócić spojrzenia od jej oczu. — To brzmi dziwnie, kiedy siedzisz okrakiem na moich kolanach i trzymam cię fizycznie — dodałem, poruszając się nagle po raz pierwszy od przerwania pocałunku. Przechyliłem się do przodu, już nie opierałem się łopatkami o miękkie obicie fotela w loży. Choć wciąż to ona była wyżej i była nade mną nachylona, to ja skróciłem teraz dystans. Po to, żeby szeptać jej teraz prosto do ucha, żeby czuć w nozdrzach tylko zapach jej skóry i włosów łaskoczących twarz. — Ale przecież oboje wiemy, że nie chodzi o to. Jesteś moja.
Odważne słowa. Może trochę na wyrost, ale gówno mnie to obchodziło. Nienawidziłem półśrodków. Spowodowały dreszcz przyjemności spływający wzdłuż kręgosłupa i drapieżny uśmiech rozciągający wargi. Przymknąłem powieki na ułamek sekundy, wciągnąłem nosem powietrze tylko po to, żeby wyraźniej poczuć jej zapach, wypełnić nim płuca, zatrzymać w pamięci. Zapach daleko bardziej osobisty niż ludzkie perfumy czy żel pod prysznic – zapach aury, najważniejszej części jej istoty.
Kurewsko lubiłem mieć rzeczy na własność. Nie byle jakie. Tylko te, które mnie interesowały.
— Chcesz wiedzieć coś jeszcze? — podjąłem, wciąż prosto do jej ucha, tyle że tym razem dłonie płasko przylegające do jej bioder przesunąłem wolno wyżej, na plecy i zatrzymałem na wysokości talii. — Zdołałem ustalić, że jesteś na Ziemi  wystarczająco krótko, żeby jeszcze musieć się uczyć. Ciekawe, ile masz lat, ale o to nie wypada pytać kobiety; z resztą, powiedzmy, że teraz to nie ma znaczenia. Jesteś Aniołem. To takie oczywiste. Może aż za łatwe? — Wzruszyłem ramionami. — To boskie ciało musiało być specjalnym darem od Ojca — zażartowałem, głos mi zadrżał, ale powstrzymałem śmiech.
Stłumiłem go delikatnym ugryzieniem płatka jej ucha.
— Dawno się z nim nie widziałem. Pozdrowisz go one mnie? — dodałem bezczelnie.
Zbyt oczywiste. Powiedziałem to wprost, zwyczajnie się do tego przyznałem. Jestem Upadłym Aniołem, Lano. Co z tym zrobisz?

@GT - Tyler